24 sierpnia 2013

Bastion - recenzja

Podstawowe informacje
Rodzajaction RPG
Rok wydania2011
Czas gry10-15 h
PlatformaWindows, Xbox 360, Linux, OS X, iOS, Google Chrome, OnLive
Trybjednoosobowa
Już na samym wstępie Bastion oczarowuje piękną grafiką i klimatem - są to dwa elementy, na które twórcy gry dużo postawili i stanowią one naprawdę mocną stronę gry. Prostota i różnorodność łączą się przez cały czas trwania rozgrywki, sprawiając, że cały czas zastanawiasz się, co będzie dalej. Właściwie każdy "rozdział" gry kończy się w taki sposób, że nie możesz się doczekać, jak dalej potoczy się fabuła i w jakie nowe miejsce rzucą Cię wydarzenia. Do tego jeszcze masz możliwość wybierania z całego arsenału różnorakich broni, ich ulepszeń lub utrudniania sobie rozgrywki, jeśli taka Twoja wola.

Gra rozpoczyna się od zagłady świata, która dokonała się gdy spałeś. Jako Dzieciak (The Kid) opuszczasz swój pokój i zaczynasz przeszukiwać miasto, odnajdując jedynie kamienne statuy zamiast ludzi, których znałeś - są to pozostałości po Kataklizmie (Calamity). Wiele wskazuje na to, że jesteś jedynym ocalałym. Potem dopiero pojawia się kwestia Bastionu, czyli niezwykłego miejsca, mającego być czymś na kształt arki ratującej ludzkość w razie wielkiego zagrożenia, oraz innych osób, które również w jakiś sposób przetrwały Kataklizm.
Postępująca fabuła pcha Cię do coraz to nowych obszarów, na których nie sposób się nudzić. Kolejne elementy planszy dosłownie pojawiają się pod stopami Dzieciaka, więc tak naprawdę nigdy nie wiadomo do końca, czy było się już we wszystkich miejscach, czy też nie. Tu i tam czekają ukryte skarby, nie może też zabraknąć różnorodnych przeciwników - jedni atakują stadami, inni potrafią wyrzucić Cię poza planszę. Co jakiś czas pojawia się nowa broń czy odblokowana zostaje umiejętność. Wszystko brzmi dość prosto, ale wcale nie znaczy to, że nudno. Lokacje są różnorodne. W jednej musisz przeć naprzód jak oszalały, byle tylko zdążyć zanim cała plansza zawali Ci się pod stopami i byle tylko nie dać się zestrzelić rozstawionym strategicznie wieżyczkom. W innej jesteś zamknięty na pokładzie maleńkiej łódki, ostrzeliwanej praktycznie z każdej strony. W jeszcze innej olbrzymi potwór zaatakuje Cię spod ziemi kiedy najmniej się tego spodziewasz.
W miarę jak Bastion powstaje wokół Dzieciaka, dostępne stają się nowe możliwości, jak ulepszanie broni bądź warzenie mikstur. Ciekawą opcją wydają się bogowie, dzięki którym można wzmocnić w jakiś sposób potwory, jednocześnie dodając im wartości w punktach doświadczenia. To miła alternatywa dla zwykłego przestawiania stopnia trudności w menu opcji gry.

Oprócz lokacji związanych z fabułą, mamy też dostęp do placów treningowych, na których możemy ćwiczyć swoje umiejętności w posługiwaniu się daną bronią. Są one oceniane i im lepsza ocena, tym bardziej wartościowa nagroda. I tak - za pomocą garłacza (chyba) musimy strącić cele za planszę przy jak najmniejszej liczbie strzałów, zaś za pomocą młota - zniszczyć elementy otoczenia w jak najkrótszym czasie. Do każdego takiego treningu można podchodzić kilka razy, więc nie musisz się martwić.
Dużym plusem jest według mnie narrator, który cały czas towarzyszy zmaganiom głównego bohatera i komentuje nie tylko zakończenia różnych misji, ale i samą sytuację na planszy. Coś tak banalnego jak mała ilość zdrowia lub zawzięte niszczenie elementów otoczenia - wszystko jest elementem opowieści. I twórcom gry udało się uzyskać naprawdę baśniowy efekt. Mimo, że wypowiedzi narratora czasem bywają kąśliwe (np. gdy wypadniesz za kraniec mapy), nigdy nie są denerwujące i zdecydowanie stanowią integralną część Bastionu.
Istnieje też coś zwane wspomnieniami. W tym trybie musisz wytrzymać kilkanaście fal przeciwników, a po każdej fali narrator opowie krótki fragment związany z przeszłością jednego z bohaterów. Walki te potrafią być wymagające, ale poszerzenie fabuły, które dzięki temu dostajemy, jest warte swojej ceny.
Na uwagę zasługuje również muzyka. Kolejne utwory są świetnie skomponowane i dobrze dopasowane do lokacji. Ścieżka dźwiękowa nie dominuje gry, ale doskonale ją dopełnia sprawiając, że tym bardziej wciąga Cię w świat i historię mieszkańców Bastionu.
Sama fabuła została tak dobrze przedstawiona, opowiedziana i dopracowana, że trudno się do czegokolwiek przyczepić. Może tylko do tego, że gra trwa tak krótko? Te kilkanaście godzin rozgrywki kończy się bardzo szybko i po epilogu pozostaje wrażenie, że chętnie spędziłoby się jeszcze trochę czasu w barwnym świecie Dzieciaka.

Podsumowanie

Bastion to zdecydowanie gra godna polecenia właściwie dla każdego. Od klimatycznej grafiki, której każdy element składa się na przedstawienie niezwykłego, baśniowego świata, przez narratora i muzykę, aż do postaci i fabuły, która z każdym postępem staje się coraz mroczniejsza - wszystko to urzeka magią i sprawia, że gra na długi czas zapada w pamięć. Nawet, jeśli to koniec świata, chce się go przeżyć ponownie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz