4 kwietnia 2014

Knock, Knock - recenzja

Podstawowe informacje
Rodzajzręcznościowa, survival horror
Rok wydania2013
Czas gry5 h +
PlatformaPC
Trybjednoosobowa
Wiadomo, że w nocy każdy, nawet najzwyczajniejszy i najbardziej niegroźny dźwięk wydaje się głośny, dziwny i złowrogi. Standardowy motyw horrorów - jakiś hałas budzi Cię w środku nocy, więc idziesz sprawdzić, co się stało. I już nie wracasz.
W Knock, Knock sterujemy poczynaniami chłopca (chyba), który cierpi na bezsenność. W nocy do jego domu przybywają potworni Goście i aby utrzymać ich z daleka, nasz bohater musi zamykać drzwi i okna oraz utrzymywać zapalone światło w jak największej liczbie pomieszczeń. Dotrwaj do świtu i wszystko będzie dobrze. Brzmi prosto i jakby niezbyt trudno. Gdyby dodać do tego fakt, że poruszamy się w świecie 2D, gra może wydać się raczej nudna. Tak jednak nie jest.
Gra słowem nie mówi, jak masz w danej sytuacji postąpić, wszystko jest intuicyjne. W miarę rozwoju akcji dowiadujemy się coraz więcej o samym domu i o Gościach. Knock, Knock to również nie jest typowa gra, w której trzeba przetrwać przez określoną ilość czasu. To prawda, że wcześniej pisałam, że trzeba dotrwać do świtu. Świt nie nadejdzie jednak, dopóki gra nie uzna, że dobrze postępujesz. Wskazówki o tym, co w danej chwili robić musisz wyciągnąć w jakiś sposób z wypowiedzi głównego bohatera. W lewym górnym rogu ekranu znajdziesz zegar, który pokazuje, ile jeszcze czasu zostało do świtu i generalnie jak Ci idzie. Jego wskazówki zazwyczaj przesuwają się do przodu, przybliżając Cię do upragnionego wschodu słońca, ale okazjonalnie potrafią się cofać lub stać w miejscu, jeśli robisz coś błędnie.
Na uwagę zasługuje szata graficzna, która zdecydowanie wzmaga uczucie niepokoju towarzyszące podczas przemierzania kolejnych pomieszczeń. Umiejętna gra światła i cieni sprawia, że nigdy do końca nie widzimy pojawiających się w najmniej wygodnych momentach gości, a wiadomo - najstraszniejsze jest to, czego nie widać. Na to wszystko nakładają się dziwne dźwięki i głosy. Po pewnym czasie stają się one pomocą przy identyfikacji nadciągającego zagrożenia.
Jednak dźwięk i obraz to pikuś. Największą dawkę strachu dostaniesz od samego dzieciaka, który czyni bardzo niedziecięce uwagi. Jego psychologiczno-filozoficzne rozważania oraz spostrzeżenia, które czyni przy różnych okazjach potrafią być bardziej, niż niepokojące. W końcu sam już nie będziesz wiedział, co jest snem, a co jawą i do czego cała ta historia prowadzi. W sumie można dojść do wniosku, że Knock, Knock ciężko nazwać grą. Jest to bardziej historia chłopca, który zmaga się z własnym umysłem i jego wytworami, a Twoim zadaniem, drogi graczu, jest nadanie temu jakiegoś sensu.
Trzy słowa uwagi od recenzenta, który grał. W sieci tu i tam pojawiają się informacje, że w trakcie gry można zdobyć jakieś przedmioty, że wygląd domu jest generowany losowo i że można również dom sobie zbudować. To jest guzik prawda. Nie wiem, skąd się wzięło tego typu przekonanie, ale tych elementów nie ma w żadnej wersji gry. Może było planowane, ale nie weszło? Nie wiem i nie będę tego rozsądzać. Tylko ostrzegam, gdyby ktoś się naciął.

Podsumowując

Knock, Knock to zdecydowanie oryginalna i klimatyczna gra, która na długo zapada w pamięć. Jeśli szukasz dobrego horroru, który uraczy Cię uczuciem niepokoju i zagrożenia generowanym przez fabułę, a nie straszne stwory czy litry krwi wylewające się z ekranu, to warto sięgnąć po Knock, Knock. Cena też jest niczego sobie - za ok. 20 zł dostajemy dobre parę godzin fajnej rozgrywki. Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz