11 kwietnia 2014

The Inner World - recenzja

Podstawowe informacje
Rodzajprzygodowa, logiczna
Rok wydania2013
Czas gry8 h +
PlatformaPC
Trybjednoosobowa
Aposia to świat wywrócony na lewą stronę. To znaczy wszędzie jest ziemia, a jedynie w środku jest pusta kula powietrza, wewnątrz której można mieszkać. Życie w owej sferze kwitło dzięki trzem otworom, przez które do wnętrz dostawał się życiodajny wiatr. Do czasu. Pewnego dnia ludzie ściągnęli na siebie gniew bogów wiatru i kwitnące miasta zaatakowali bazylianie - wielkie smoki o wężowatych cielskach, zmieniające ludzi w kamień.
Grę rozpoczynamy jako Robert, podopieczny ojca Conroy'a, opiekującego się wytrwale ostatnim z wietrznych tuneli. Ulubiony naszyjnik mnicha wpada do wentylacji i tak zaczyna się epicka podróż nieco ciapowatego i naiwnego Roberta, który odkrywa nie tylko swoje nowe cechy, ale i własną przeszłość.
The Inner World prezentuje nam zabawny i czasem pozbawiony logiki, ale na pewno bardzo uroczy świat. Sądzę, że głównym jego atutem są komiczne postaci, które na długo zapadają w pamięć. Każda jest wyraziście przedstawiona, może to jest kluczem? W każdym razie dialogi, które czasem bywają dość długie, nie nudzą i stanowią mocną stronę gry.
Podobnie ma się sprawa z domyślaniem się, co trzeba zrobić. Wiele rzeczy można wyciągnąć z dialogów, ale wcale nie znaczy to, że cokolwiek dostaniemy na tacy. The Inner World jest grą, w której trzeba dotknąć i obejrzeć każdą rzecz, a jeśli można coś wziąć, należy to zrobić. W ekwipunku możliwe jest łączenie przedmiotów, co jeszcze dodatkowo urozmaica rozgrywkę i sprawia, że naprawdę trzeba się nagłowić nad tym, co trzeba dalej zrobić. Mi najwięcej czasu zajęło chyba wykombinowanie, jak otrzymać złote bilety. Ilość przedmiotów, które trzeba było razem złożyć była dość duża, a i sposób ich użycia raczej nieoczywisty.
Kreskówkowy styl grafiki oraz otoczenia rysowane ręcznie są przyjemną odskocznią od wygenerowanej komputerowo epickiej grafiki, która często staje się wyznacznikiem jakości i grywalności w mainstreamowych grach. Proste nie znaczy brzydkie, o tym warto pamiętać. Przez te kilka godzin gry grafika nie zdąży się znudzić, a na pewno stanowi dobre dopełnienie do całości arcyzabawnego świata.

Podsumowując

The Inner World jest dowodem na to, że prosty system point-and-click zdecydowanie nie odszedł jeszcze do lamusa i wciąż można za jego pomocą opowiedzieć historię, która zapewni dobre kilka godzin rozrywki z łamigłówkami i zapadnie w pamięć na długo. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie - zarówno stary wyjadacz, jak i osoba, która nie ma doświadczenia w tego typu rozgrywce i tytuły takie jak The Longest Journey czy The Secret of Monkey Island nic mu nie mówią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz