12 grudnia 2014

Gantz - recenzja

Podstawowe informacje
Gatunekdramat, horror, sf, przygodowe
Rok wydania2000-2013
Długość37 tomów
Inne tytułyガンツ
Wydawca (oryginalny)Shueisha
AutorHiroya Oku
Gantz to zakończona seria mang, na podstawie której powstało również anime, dwa filmy fabularne oraz gra. Jak łatwo się domyślić, cieszy się dużą popularnością. Jednak obok pozytywnych opinii na temat założeń fabularnych lub postaci, podnoszą się jeszcze głosy zarzucające mandze nadmierną brutalność, zbyt krwawe starcia i nie do końca wykorzystany potencjał.

Historia

Zaczyna się zwyczajnie, bo oto nasz główny protagonista widzi na stacji metra swojego dawnego znajomego. Nie jest to radosne spotkanie po latach, Kei woli unikać Kato, a zwyczajową scenkę burzy wytoczenie się bezdomnego na tory. Ot, pijaczek spadł z peronu. Kato rzuca mu się na pomoc, po chwili dołącza do nich Kei oraz pociąg. Bezdomny zostaje uratowany, jednak młodzi mężczyźni giną. Tak to przynajmniej wygląda. Tak naprawdę przenoszą się do (na pierwszy rzut oka) zwyczajnego pokoju, którego jedynym dziwnym elementem jest sporych rozmiarów czarna kula znajdująca się w centrum. W pokoju jest też trochę innych osób, a po chwili bez zbędnych wstępów wszyscy zostają przeniesieni gdzieś na ulice, z zadaniem eliminacji kosmity. To jednak dopiero początek serii, która z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej plącze wątki i relacje między bohaterami. Więcej dowiadujemy się również o tytułowej kuli, a w końcu - o samym jej przeznaczeniu. Mimo nieścisłości i czasem dziwnych zwrotów akcji, albo postaci pojawiających się znikąd, historia jest całkiem wciągająca i jeśli jest się w stanie przymknąć oko na niedociągnięcia, powinno być w porządku.
Trochę ni z gruchy, ni z pietruchy w całej serii pojawiają się... wampiry. Tak, krwiopijcy atakują tu i tam, ale wątek ten zostaje w pewnym momencie najzwyczajniej w świecie zapomniany, pominięty albo po prostu przemilczany. W mojej opinii te parę rozdziałów z wampirami można podsumować soczystym "WTF?", bo nijak nie pasują do klimatu i ogólnego charakteru. Co prawda pod koniec grupa ta odgrywa pewną rolę, zmieniają się też stosunki między ekipą Gantza i wampirami, ale... no naprawdę, można było to jakoś inaczej zrobić.

Postaci

Po pierwsze, postaci jest dużo i wiele z nich pojawia się właściwie tylko po to, żeby zrobić trochę zamieszania i zginąć. Co jakiś czas bohaterowie zostają przeniesieni do pokoju Gantza, a jeśli ktoś zginął na poprzedniej misji, kula uzupełnia braki nowymi, niedoświadczonymi osobami, które reagują na zaistniałą sytuację naprawdę różnie. Jest to jeden z elementów mangi, który bardzo do mnie przemówił, bo postaci nie rzucały się z pistoletami na kosmitów, jak to na prawdziwych bohaterów przystało. Ludzie próbowali znaleźć wyjście z sytuacji, z pokoju, klęli, strzelali do siebie nawzajem, niektórzy byli przekonani, że to tylko element reality show, był też modlący się kapłan, dzieciak a nawet panda.
Kei Kurono jest głównym bohaterem serii i zdecydowanie widać, jak jego charakter się rozwija z każdym kolejnym rozdziałem. Na początku widzimy go jako egoistycznego nastolatka, który w sumie szuka głównie okazji, by zaliczyć jakąś pannę, bo już by w sumie wypadało w jego wieku. Jest sprawny fizycznie i bardzo pomysłowy, ale wycofany gdy przychodzi do podjęcia akcji. Jego nastawienie się zmienia po śmierci jednego z członków zespołu. Wtedy przejmuje jego rolę i staje się niepisanym liderem grupy. Stara się utrzymać wszystkich przy życiu, wypełnić misję i opracować strategię. Zdecydowanie dobrze czyta się o jego przemianie, ponieważ nie wynika ona z tego, że w mandze potrzebny jest nagle heros, tylko z wydarzeń i tego, jaki wpływ miały na psychikę bohatera.
Drugą równie ważną postacią jest Masaru Kato. W dzieciństwie Kei był jego dobrym przyjacielem i wzorem do naśladowania. Masaru zapamiętał przyjaciela jako dzieciaka, który nie bał się niczego, był niezwykle sprawny fizycznie i często dokonywał niebezpiecznych rzeczy tylko po to, by zobaczyć, czy da radę. Mając to wspomnienie jako wzór, Kato stał się człowiekiem nieulękłym i opiekuńczym w stosunku do innych. Praktycznie od wejścia zostaje liderem grupy i troszczy się o wszystkich jej członków. Chociaż Masaru wydaje się człowiekiem bez skazy i typem herosa, Kai zawsze pozostaje dla niego wzorem.
Shion Izumi wydaje się jedną z najciekawszych i najbardziej złożonych postaci serii. I bodaj jedyną bardziej znaczącą, która z własnej woli chce brać udział w misjach zlecanych przez Gantz. Stara się wyróżnić, zabić tyle kosmitów, ile da radę, zaś zebrane punty woli wymienić na broń, niż na uwolnienie się lub wskrzeszenie. Shion jest przez pewien czas kimś na kształt antagonisty serii. Mimo, że jest w tej samej drużynie, co pozostałe osoby, nawet nie próbuje podjąć jakiejkolwiek współpracy drużynowej. Jego nastawienie zmienia się wraz z rozwojem fabuły, ale o tym na razie ćśś.
Oprócz tych trzech głównych bohaterów, mamy jeszcze kilka postaci, które docierają niemalże do samego końca mangi i grają znaczącą rolę w wydarzeniach. Tae Kojima to dziewczyna Keia, z którą zaczął się spotykać tylko dlatego, że założył się o to z kolegami. Tae nie jest członkiem drużyny Gantz, ale zostaje wciągnięta w wir wydarzeń przez swoją relację z Keiem. Mimo zakładu jako przyczyny ich związku, między dwojgiem rodzi się silne uczucie i Kei wpada w naprawdę niezłe tarapaty chcąc ochronić swoją dziewczynę. Yoshikazu Suzuki to spokojny, ale odważny i dzielny staruszek, będący zdecydowanie ciekawym dodatkiem do serii. Jest też para psionów, Hiroto Sakurai i jego sensei Kenzo Sakata, oraz Daizemon Kaze, mistrz sztuk walki, będący wzorem do naśladowania i po pewnym czasie również opiekunem Takeshiego Koumoto - kilkuletniego dziecka zaniedbanego przez rodziców.

Kreska

Kreska jest dobra i dynamiczna, fragmenty z walką czyta się naprawdę przyjemnie. Autorowi udało się dobrze zachować równowagę miedzy dynamiczniejszymi scenami, a nieco oddalonymi kadrami, które pomagają umiejscowić wszystkie elementy w przestrzeni. Niektórych może razić zbyt duża oczywistość użycia komputera do tworzenia kosmitów, oraz ogólnie ich wygląd. Niektórzy kosmici są po prostu... dziwaczni i niespecjalnie się prezentują.
Można śmiało powiedzieć, że każda walka ocieka krwią i miota oderwanymi kończynami. Dosłownie. To jest seria, której człowiek przecięty na pół gubi jelita i robi to w bardzo dobrze widoczny sposób. Nawet sama teleportacja Gantza nie odbywa się przez ciche "pyk" i już, a przez coś na kształt promienia lasera, który po kolei ścina warstwy postaci i przenosi je gdzie indziej. Także cóż... Takich elementów jest pod dostatkiem i jeszcze trochę, więc jeśli naprawdę Cię to razi, to może lepiej poczytać inny tytuł.

Podsumowując

Mimo dziur fabularnych i wątków wyciągniętych literalnie z kapelusza, Gantz zdecydowanie nadrabia zwrotami akcji, założeniem i postaciami. Więc jeśli lubisz ostrzejszą akcję, poważniejsze tematy, niekoniecznie dobre zakończenia i nie przeszkadza Ci nadmiar krwi, Gantz zdecydowanie powinien znaleźć się na liście mang do przeczytania. W końcu jego popularność z powietrza się nie wzięła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz