1 maja 2015

Inuyasha - recenzja

Podstawowe informacje
Gatunekprzygodowe, fantasy, romans, shounen
Rok wydania2000
Długość167 x 25 minut
Inne tytułySengoku O-Togi Zoushi InuYasha, 犬夜叉
StudioSunrise
AutorRumiko Takahashi
ProjektYoshihito Hishinuma
ReżyserMasashi Ikeda, Yasunao Aoki
MuzykaKaoru Wada
Inuyasha to anime oparte na zakończonej już serii mang o tym samym tytule. Bohaterów Inuyasha spotkamy ponownie w Inuyasha: The Final Act, w czterech filmach pełnometrażowych oraz grach. Anime ma tyluż zagorzałych zwolenników, co i przeciwników krytykujących zbyt rozwlekłą fabułę i mało oryginalne założenia.

Historia

Kagome Higurashi jest raczej przeciętną uczennicą japońskiego liceum. Od rówieśników odróżnia ją wyłącznie to, że jej rodzina od dłuższego czasu opiekuje się świątynią. Najbardziej charakterystycznymi elementami przybytku jest święte drzewo oraz zapieczętowana studnia. Pewnego dnia jednak pieczęcie zostają zerwane, a Kagome jakimś cudem trafia do czasów feudalnej Japonii, w której wszystkie wierzenia w demony i duchy okazują się prawdą, a mnisi i kapłanki naprawdę mają moc walki z istotami nadprzyrodzonymi.
Kagome na wstępie zostaje uwikłana w sam środek wydarzeń. Nie dość, że goni ją demoniczna stonoga, to jeszcze uwalnia innego demona spod pieczęci, do tego okazuje się, że jest inkarnacją dawno zmarłej kapłanki i nosi w ciele Święty Klejnot. Uwolniony demon to nie kto inny, jak tytułowy Inuyasha (inu - pies, yasha - demon), który początkowo próbuje ukraść Klejnot. Skutecznie powstrzymuje go przed tym magiczny naszyjnik czuły na słowo-klucz, czyli "Siad!". Krzycząca "Osuwari!" Kagome będzie w przyszłości głównym elementem licznych gagów serii.
Bardzo szybko dochodzi do roztrzaskania Świętego Klejnotu i misja jego ochrony przeradza się w poszukiwanie odłamków. Od tego momentu wątek zaczyna się rozkręcać. Do głównej drużyny złożonej z Kagome i Inuyashy dołączają również inne postaci, pojawiają się też różni antagoniści. Powoli poznajemy też coraz lepiej samych bohaterów i ich głównego przeciwnika. Relacje zaczynają się nieco komplikować i nie wiadomo kiedy jesteśmy przy ostatnim odcinku.
Fabuła ma relatywnie nieskomplikowaną główną oś - trzeba poskładać Święty Klejnot. Jak to zwykle bywa, drużyna Kagome zbiera odłamki tylko po to, by w kluczowym momencie stracić je na rzecz swojego przeciwnika. Za każdym razem, gdy wróg zostanie pokonany, wraca z jakąś nową umiejętnością, wobec której bohaterowie początkowo są bezradni, potem zaś zdobywają moc pozwalającą się jej przeciwstawić. I tak w kółko. Jest to standardowa linia fabularna znana z niezliczonej ilości shounenów, jednak w mojej opinii Rumiko Takahashi udało się podać ją w taki sposób, że nie wydaje się nudna ani nadto przewidywalna. Każde wydarzenie wynika w naturalny sposób z poprzednich i nie ma się wrażenia przestojów ani nadmiernego naciągania fabuły. W trakcie stopniowo podawane są kolejne informacje na temat przeszłości i motywów kierujących postaciami, mamy też trochę głębokich przemian charakterów, na szczęście jednak udało się uniknąć "magicznej przemiany o 180o" będącej absolutną zmorą anime tego gatunku.

Postaci

Wbrew pozorom główną bohaterką serii jest w większej mierze Kagome, nie zaś Inuyasha. To ona pcha drużynę naprzód, odważnie stawia też czoła niebezpieczeństwom i do tego stara się zapanować nad odziedziczoną mocą. Początkowo ma problemy z dostosowaniem się do odmiennych zasad panujących w historycznej Japonii, jednak w miarę postępu serialu nieporozumienia są coraz rzadsze. Zdecydowanie to ona jest duszą drużyny. Przy tym stanowi postać, której wręcz nie da się nie lubić. Łączy w sobie pogodę i wyjątkowy hart ducha, do tego zawsze stawia dobro innych ponad własne i bez zastanowienia spieszy na pomoc swoim przyjaciołom, jednak daleko jej do nazbyt wyidealizowanej heroiny. Kagome jest nieco naiwna i ciapowata, mimo to w krytycznym momencie udaje jej się przezwyciężyć przeciwności losu.
Na uwagę zasługują również postaci drugoplanowe, między innymi mnich Miroku, któremu daleko do mnisiej wstrzemięźliwości, oraz Sango, zabójczyni demonów. O ile perypetie pierwszej pary (Kagome i Inuyasha) bywają miejscami infantylne, o tyle Sango i Miroku zmagają się nie raz z naprawdę ciężkimi problemami, podchodzą też do nich dojrzalej. Ich relacja ma również inną dynamikę i jest przyjemną odskocznią od niemalże szkolnych zachowań Inuyashy.
Kolejnymi postaciami zasługującymi na omówienie jest Kikyo i Sesshomaru. Ta pierwsza jest daleką poprzedniczką Kagome i zostaje sprowadzona po śmierci z powrotem do świata żywych, na dodatek jest to pierwsza miłość Inuyashy. Kikyo to postać głęboko tragiczna - za życia poświęcała wszystko służbie kapłańskiej, zaś po niechcianym powrocie odkryła, że jej miejsce zostało zajęte przez niespecjalnie kompetentną dziewczynę przybyłą znikąd. Do tego ostatnim wspomnieniem z życia Kikyo była zdrada mężczyzny, którego pokochała. Sporo, prawda? W trakcie serialu kapłanka będzie zarówno pomagać, jak i przeszkadzać drużynie, kierując się własną logiką i uczuciami, z którymi musi sobie jakoś poradzić.
Sesshomaru to starszy brat Inuyashy oraz (w przeciwieństwie do niego) czystej krwi demon. Ma niewiele wspólnego z wizją dobrego, starszego brata - demon jest więcej, niż niezadowolony z ich pokrewieństwa, konflikt również zaostrza fakt, że ojciec postanowił przekazać swój potężny miecz, Tessaigę, Inuyashy, zostawiając swojego pierworodnego z Tenseigą - mieczem, który nie zabija, a przywraca do życia. Sesshomaru byłby postacią niezwykle płytką i jednowymiarową, gdyby jego akcje ograniczały się do napadania grupy Inuyashy i prób udowodnienia swojej wyższości. Nie bez powodu jednak Sesshomaru miażdży w każdej ankiecie dotyczącej ulubionej postaci anime - uwierzcie, że nie jest to tylko zasługa wyglądu i porażającej mocy.

Muzyka i animacja

Muzyka to chyba temat na osobną notkę. Od samego początku widać, że ekipa naprawdę przyłożyła się do tematu - ścieżka dźwiękowa wykonana została przez orkiestrę symfoniczną wspomaganą tradycyjnymi japońskimi instrumentami. Jest cała paleta charakterystycznych motywów muzycznych wprowadzających w klimat danej sceny, od tych na skrzypce i harfę, aż po utwory wykorzystujące całą moc instrumentów dętych i perkusyjnych. Całość jest bardzo dobrze zgrana ze scenami następującymi w anime i nie dominuje nadmiernie wydarzeń. Stanowi doskonałe dopełnienie całości, będąc zarówno osobnym dziełem, którego warto posłuchać.
W kwestii kreski naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Dostajemy anime dobrze, klasycznie narysowane, w którym widać, że animatorzy zadbali o szczegóły. Tła zostały starannie wykonane i zdecydowanie miło się na nie patrzy, choć nie ma fajerwerków. Z drugiej strony przy anime tej długości naprawdę ciężko byłoby się ich spodziewać.

Podsumowując

Uważam Inuyashę za anime zdecydowanie godne polecenia właściwie każdemu, a już na pewno starym wyjadaczom gatunku. Jest to jedno z tych anime, które powinno się znać, albo chociaż kojarzyć. Mimo czasem przewidywalnej fabuły każdy odcinek ogląda się bardzo przyjemnie, brak tutaj też nadto ciężkich tematów i udziwnionych rozważań. Sama rozrywa i barwne postaci, które lubi się bardziej z każdym kolejnym odcinkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz