29 maja 2015

Mama - recenzja

Podstawowe informacje
ReżyseriaAndres Muschietti
ScenariuszAndres Muschietti
Neil Cross
Barbara Muschietti
GatunekHorror
ProdukcjaHiszpania, Kanada
Premiera22 lutego 2013 (Polska)
17 stycznia 2013 (świat)
W wyniku krachu na giełdzie, Jeffrey ulega załamaniu psychicznemu - zabija własną żonę, a następnie wywozi dwie małe córki na kompletne odludzie, do domku ukrytego w głębi lasu, by tam pozbawić je życia. Jednak z jakiejś przyczyny nie udaje mu się to, zaś dziewczynki przeżywają w osamotnieniu przez pięć lat, nim zostają odnalezione przypadkiem przez myśliwych. Jak dwoje dzieci poradziło sobie bez dorosłych w tak ciężkich warunkach? Film nawet nie próbuje na to sensownie odpowiadać, zaś prawdy na pewno nie dowiemy się zbyt szybko.
Zdziczałe dzieci trafiają do ośrodka, w którym powoli zaczynają uczyć się na nowo podstawowych umiejętności, jak mowa i w ogóle życie z ludźmi. O opiekę nad dziewczynkami stara się brat bliźniak ich ojca, Lucas (w obu rolach Nikolaj Coster-Waldau), i w końcu ją dostaje. Zajmowanie się trudnymi dziećmi jest jednak nie w smak partnerce Lucasa, Annabel, zdecydowanie najciekawszej postaci całego filmu. Annabel zdecydowanie nie czuje jeszcze zewu macierzyństwa - jest wokalistką kapeli, na co dzień nosi mocny makijaż, jej ciało zdobią tatuaże i piercing, nie raz można ją też zobaczyć z butelką czegoś mocniejszego w dłoni. Dwa brzdące w domu to dla Annabel potężny sprawdzian uczuć żywionych do Lucasa, któremu kobieta ze wszech sił próbuje podołać. Sytuacja robi się jeszcze trudniejsza, gdy Lucas ulega wypadkowi i zapada w śpiączkę, zostawiając swoją dziewczynę zupełnie samą w wielkim domu, w którym zaczynają dziać się dziwne i niepokojące rzeczy.
Widać, że Mamie próbowano dodać nieco głębi tak, by nie była tylko zwykłym straszakiem, jakich pełno. Prób tych było jednak mało i wypadają nieco blado. Interesująca relacja pomiędzy Annabel i dziewczynkami oraz ojcowskie zapędy Lucasa mogłyby spokojnie dostać nieco więcej czasu i głębi. Obsada aktorska zdecydowanie przecież na to pozwalała - główni bohaterowie mają przecież na swoim koncie dużo lepsze role. Niestety jednak na pierwszy plan wyszło to, co jednoznacznie można wpakować do worka z napisem "horror" - straszna muzyka, zbrodnie popełnione w przeszłości i tragedie, których można było uniknąć. Paradoksalnie - to środek filmu jest straszniejszy, niż jego końcówka. Kiedy widzimy "główne straszydło" w całej okazałości i krasie, poznajemy też jego przeszłość i motywy, przestaje ono być dla nas straszne. Jest to prawda znana od dawna, zaś twórcy chyba zbyt szybko pokazali, kogo dokładnie mamy się bać.
Element straszący w Mamie jest dość umiarkowany, historia zaś stworzona nieco po łebkach. Jeżeli jednak jesteśmy w stanie przymknąć oczy na niedociągnięcia fabularne, otrzymamy całkiem przyjemny film, który można obejrzeć w leniwy, sobotni wieczór.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz