12 czerwca 2015

Geneforge I - recenzja

Podstawowe informacje
GatunekRPG
Rok wydania2001
PlatformyWindows, Linux, Mac
StudioSpiderweb Software
ProjektJeff Vogel

Wcześniej pisałam o grze, w której grafika i muzyka odgrywają fundamentalną rolę. Teraz zaś czas na grę, w której te dwa elementy nie mają praktycznie żadnego znaczenia, jednakże fabuła i możliwość wpływania na nią biją na głowę nowe, wysokobudżetowe produkcje. Jeśli ktoś sądzi, że w 20 MB nie da się zamknąć długiej, rozbudowanej gry, która dostarczy rozrywki na wiele godzin, powinien zdecydowanie zagrać w Geneforge i zmienić zdanie.
Grę rozpoczynamy jako młody adept sztuki magicznej, który zamiast trafić na kolejne szkolenie, rozbija się u wybrzeża tajemniczej wyspy. Wyspa ta została opuszczona przez jego współbraci, jednak nie oznacza to wcale, że brak na niej inteligentnych istot. Bo nie jesteśmy takim sobie zwykłym magiem. Zamiast kul ognistych tworzymy żywe, myślące stworzenia, które bardzo różnią się od typowych przywołanych towarzyszy znanych z gier takich jak Neverwinter Nights czy Baldur's Gate.
Sama wyspa jest oczywiście bardzo niebezpieczna i do tego zamieszkana przez inteligentne istoty służebne "stworzone" w dawnych czasach przez magów. Opuszczeni słudzy mieli sporo czasu na przemyślenie swojej sytuacji i relacji z magami, utworzyli też kilka frakcji z różnym podejściem do tematu, żadna jednak nie do końca spodziewała się pojawienia jednego z legendarnych magów.
Na razie brzmi prosto, ale w miarę rozwoju fabuły coraz więcej rzeczy zaczyna się komplikować. Pojawiają się poszlaki wskazujące na to, że mieszkańcy wyspy nie mówią całej prawdy, do tego gdzieś na drugim wybrzeżu pojawiają się ludzie. W opuszczonych budynkach magów można znaleźć dowody na niepokojące zdarzenia, które miały tam miejsce i wiele innych...
Podczas gry mamy bardzo dużo możliwości wpływu na fabułę i stosunek frakcji do nas - pod tym względem Geneforge wypada świetnie na tle ogółu gatunku. Możliwości rozciągają się od zaprzyjaźnienia się ze wszystkimi inteligentnymi istotami z wyspy, aż do całkowitej eksterminacji jej mieszkańców, wraz ze wszystkimi opcjami pomiędzy. Do tego mamy jeszcze do odkrycia, co tak naprawdę znaczy tytuł gry i co na wyspie robią ludzie.
Wisienką na torcie jest możliwość wyboru klasy maga na samym początku. I tak mamy najbardziej "fabularną" wersję specjalizującą się w stwarzaniu żywych stworzeń, mamy też klasycznego maga od kul ognistych oraz agenta, który bardziej skupia się na walce wręcz. Rozrzut między słabymi i mocnymi stronami każdej klasy jest dość duży, dlatego maga można często powalić jednym uderzeniem, zaś stworzenia przywołane przez wojownika są bardzo nieliczne.
Geneforge to gra, która zapada w pamięć i skłania do refleksji. Twórcy specjalnie odrzucili pracę związaną z grafiką i dźwiękiem na rzecz stworzenia pełnego detali świata, interesujących postaci i unikalnego gameplaya.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz