17 lipca 2015

Jurassic World - recenzja

Podstawowe informacje
Gatunekprzygodowy, sci-fi
Rok wydania2015
Długość120 minut
ReżyserColin Trevorrow
ScenariuszDerek Connolly
Colin Trevorrow
Rick Jaffa
Amanda Silver
MuzykaMichael Giacchino
Mija ponad dwadzieścia lat po makabrycznych wydarzeniach z pierwszej części Parku Jurajskiego, kiedy to uwolnione z wybiegów dinozaury zrobiły z wybudowanego tam parku rozrywki jesień średniowiecza. Ludzkość widać nie nauczyła się zbyt wiele i gdy emocje ostygły, powstał nowy park z jeszcze większą liczbą atrakcji i przerażających dinozaurów, które jeszcze nigdy nie stąpały po ziemi... Moment, że co?
Pierwszy Park Jurajski Stevena Spielberga stanowi klasykę gatunku: film ten oglądali chyba wszyscy, zaś wiele scen z niego stało się ikonicznymi w historii kinematografii. Nawet ścieżka dźwiękowa kojarzy się ludziom z dinozaurami. Po dwóch kiepskich sequelach twórcy czwartej części zostali postawieni przed bardzo trudnym zadaniem - musieli udowodnić rzeszom ludzi, że na temat dinozaurów można powiedzieć jeszcze coś fajnego. Może nie nowego i oryginalnego, ale przynajmniej fajnego. Po swojej stronie mieli potężne zaplecze ludzi od grafiki komputerowej i efektów specjalnych i... właściwie to tyle.
Idąc na Jurassic World miałam mieszane uczucia. Zbierał on różne recenzje, ale jako fan poprzednich Parków Jurajskich po prostu nie mogłam odpuścić. Byłam przygotowana na najgorsze, na szczęście jednak zostałam bardzo mile zaskoczona - film oglądało się naprawdę dobrze. Oczywiście jeśli ktoś szukał w kinie dobrze przemyślanej, pozbawionej dziur fabuły, głębokich postaci i zaskakujących zwrotów akcji, na pewno bardzo źle trafił. Ja nie miałam tego typu złudzeń. Jurassic World to film mający dostarczyć rozrywki i nie wymagać zbyt intensywnego myślenia. Swoje zadanie bardzo dobrze spełnił.
Efekty specjalne robią wrażenie - dinozaurów jest jeszcze więcej, są groźniejsze i głośniej chrupią. Na uwagę zasługuje piękny mozazaur, który ma wejście smoka na początku i na końcu filmu. Interesujące jest też przedstawienie formowania się więzi między człowiekiem a dinozaurami. Tę ciekawą grupę widzimy na plakacie, na którym Owen Grady (w tej roli Christopher Pratt) poluje u boku swych wiernych welociraptorów. W ogóle scena, w której sam staje oko w oko z dinozaurami i powstrzymuje je od pożarcia jednego z pracowników parku bardzo szybko wywołała furorę w sieci, pociągając za sobą naśladowców z ogrodów zoologicznych.
Owen Grady i jego welociraptory
Dinozaury wyszły świetnie, jednak elementem fantasy, który wywarł na mnie największe wrażenie, była pani manager Parku, biegająca przez dżunglę na monstrualnych szpilkach. Claire Dearing (w tej roli Bryce Dallas Howard) pędziła zwinnie jak sarna, mając nogi niezmiennie obute we wspaniałe, kremowo-beżowe szpilki. I było to widać. Aktorka normalnie radziła sobie na obcasach równie dobrze, jakby była co najmniej w adidasach - zastanawiam się, czy podpadało to już pod wyczyny kaskaderskie, czy jeszcze nie.
Każdy Park Jurajski kończy się sceną z morałem, z której wynika, jak ważna jest rodzina i generalnie lepiej trzymać się razem. Nie zabrakło tego również w czwartej części - pod koniec mamy oczywiście łzawy moment ponownego połączenia się rodziny, do tego widać, że pomiędzy sztywną (ale za to bardzo zaradną) panią manager i zaklinaczem welociraptorów zaczyna na powrót trochę iskrzyć.

Podsumowując

Jurassic World to fajne widowisko, na które można pójść ze znajomymi lub rodziną. Dostarcza dobrych dwóch godzin przyjemnej, mało wymagającej rozrywki, zawiera też sporą garść odwołań do pierwszej części Parku Jurajskiego, więc można nieco powspominać. Jeśli przymknie się oko na dziury fabularne i sporo skrótów zastosowanych przez twórców, dostaniemy przeżycie dość porównywalne do pierwszej części. Może bez tego efektu "wow", bo to nie taka nowość, ale duch ten sam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz