6 listopada 2015

A Game of Dwarves - recenzja

Podstawowe informacje
GatunekRTS, fantasy
Rok wydania2012
ProducentZeal Game Studio
WydawcaParadox Interactive
W A Game of Dwarves wcielasz się w rolę leniwego księcia, który swoim nieogarnięciem i obżarstwem doprowadził ojca do pasji i zmusił go do podjęcia radykalnych środków. Król wyrzucił księcia-obiboka z dworu i dał mu za zadanie zarządzać kolonią krasnoludów. Jeśli się w tym sprawdzi, wróci na dwór i odzyska status następcy tronu. Jeśli nie - trudno. Taki los.
Władca co prawda postawił syna przed trudnym zadaniem, ale na pewno nie zostawia go kompletnie na pastwę istot czających się w podziemnych pieczarach. Pierwsza misja stanowi tutorial, w którym król dokładnie opowie nam, co właściwie trzeba robić, żeby zarządzać kolonią. Wiele tego nie ma i szybko okazuje się, że tym, co najtrudniejsze, jest upilnowanie samych krasnoludów.
Krasnoludy okazują się mało wymagającymi poddanymi - wystarczy im tylko trochę jedzenia i miejsce do spania. Te dwie rzeczy łatwo zapewnić - w A Game of Dwarves nie ma żadnej "linii produkcyjnej" do zapewnienia jedzenia. Wystarczy tylko krasnolud, który będzie zbierał marchew z pola oraz stół, a warzywa same w magiczny sposób zmienią się w bułki i pieczeń z dzika. Jeśli chodzi o miejsce do spania, to w zupełności wystarczą rozstawione tu i tam krzesła i łóżka. W dalszej kolejności krasnoludy lubią ozdobić nieco swoje kwatery, co przekłada się wprost na ich wydajność w pracy. I generalnie tyle - cała reszta gry to przekopywanie się przez tunele, walka z przeciwnikami i zbieranie egzotycznych surowców w postaci turmalinu, obsydianu i innych.
Zapewnienie samowystarczalności kolonii jest trywialne, schody zaczynają się dopiero potem. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem dla krasnoludów są one same. Łatwo klinują się w przejściach, do tego nie potrafią wyjść z wykopanego przez siebie szybu i mogą umrzeć z głodu, jeśli posiedzą tam zbyt długo. Władowanie się z wykopkami do pieczary pełnej przeciwników to również to, co krasnoludy lubią najbardziej i nie raz trzeba je wyciągać z tarapatów za uszy (albo za brody). Na szczęście gracz jest wyposażony w zaklęcie teleportacji, dzięki któremu można ratować własne krasnoludy przed niebezpieczeństwami, w które same się pakują.
Gra byłaby na pewno dużo przyjemniejsza, gdyby nie ślimacze tempo, w którym wszytko się dzieje. Krasnoludy wolno chodzą, dużo śpią i jedzą, a mistrzami prokastrynacji są chyba naukowcy. Tak, rozwój naukowy kolonii idzie naprawdę wolno, przez co przez długi czas ma się do dyspozycji tylko najbardziej podstawowe elementy.
Właściwie to z tego powodu dobrym pomysłem jest otworzenie A Game of Dwarves w oknie, a nie na pełnym ekranie, i robienie równolegle czegoś innego. Grę można zapauzować w dowolnym momencie, więc jeśli nastąpi jakiś kryzys, nic złego się nie stanie. Oszczędzimy sobie jednak ciągłego obserwowania ślamazarnych krasnoludów i odliczania pojedynczych bryłek żelaza potrzebnych do skonstruowania określonego przedmiotu.

Podsumowując

A Game of Dwarves to fajna gra, ale z drugiej strony szału nie ma. Można sobie trochę pograć, jednak gra potrafi dość szybko się znudzić ze względu na to, że wszystko tam się tak powoli dzieje, a krasnoludy są niesamowicie ciapowate. Jednak jeśli ktoś szuka luźnego RTS'a na leniwe popołudnia, to właściwie nie mógł lepiej trafić - A Game of Dwarves jest zdecydowanie dla niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz